W trudnych chwilach

Psychologowie zgodnym chórem powtarzają, że większość z nas wręcz nie znosi kogokolwiek pocieszać. Jedynie jednostki cyniczne realizują się podczas opieki nad „biedactwem”, któremu los zgotował przykrą niespodziankę. Osób smutnych unikamy jak ognia, w obawie, aby ich nastrój nie udzielił się również nam, o co zresztą bardzo łatwo. Nie jest to wcale nic złego – tak funkcjonuje ludzka natura i trudno mieć o to pretensje. Związek rządzi się jednak innymi prawami i zapłakanej drugiej połówki nie wolno nam zostawić na pastwę losu. Chcąc nie chcąc, musimy zakasać rękawy i zmusić się do poświęcenia. Warto na taką okoliczność zawczasu przygotować sobie kilka magicznych słów, które z reguły podniosą naszą wybrankę na duchu. Można je odkryć i nauczyć się jednak tylko przy dużym doświadczeniu – czyli podczas którejś z kolei sesji przytulania i pocieszania. Cóż – i tak możemy być pewni, że to nas nie minie, dlatego każdą taką okazję wykorzystujmy do nauki. Jednej mogę udzielić za darmo – traktujmy problemy naszych wybranek poważnie. Inaczej pomyślą, że my potrafimy zachować spokój, a one to panikary i z pewnością prędzej czy później je z tego powodu zostawimy. A to dla nich tylko kolejny powód do płaczu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.